Szukaj
  • lentoycotento

Z nieba Ci ...spadnie... parę słów o ObfiTości.

Czym jest dla Ciebie jest obfitość?

Kiedy mówimy o obfitości, pierwsze skojarzenie to często pieniądze, szeroko pojęty dobrobyt.

Ale czy aby na pewno obfitość w naszym życiu to tylko finanse?

Jedni bogaci są w dzieci, drudzy w radość i entuzjazm niezależnie od tego co dzieje się w ich życiu. Inni mają liczne grono przyjaciół, jeszcze inni pieniądze a jeszcze inni wszystko powyższe.

A gdyby tak mieć wszystko?


Jeśli mieć, to co, i ile?

Jeśli obfitość dla Ciebie to pieniądze to jaka to suma?

Jak wyglądałby Twój każdy dzień kiedy byś tę sumę już rozplanował?

Czemu poświęciłbyś swój czas?

Na początku mojej pracy z obfitością dotarło do mnie, że nie lubię konceptu pieniędzy. Zupełnie tak jakbym się ich brzydziła. Manifestacja tego pojawia się dość szybko w postaci pustki na koncie.

Postanowiłam “być" zamiast “mieć”. Wynikało to, między innymi, z chęci doświadczenia w końcu “braku” przed, którym tak bardzo próbowali uchronić mnie moi rodzice.

Mimo wdzięczności za ich ogromną troskę wyczuwałam w niej energię “braku”. W tym, że mam czułam poczucie winy wobec tych, którzy mają mniej. Skrajnie nawet zdarzało mi się czuć wstyd, że mam.

Będąc po drugiej stronie barykady wielokrotnie zadawałam Sobie pytanie:


To jak to się czuje kiedy naprawdę zabraknie?


Postanowiłam się o tym w końcu przekonać doświadczając tego braku. Nie rekomenduję tej drogi jako ścieżki do obfitości dla każdego, ale taki był właśnie mój wybór.


O jakże bardzo mnie to uwolniło 😊


Zdałam Sobie sprawę, że nie zabraknie mi tlenu ani powietrza.

Nikt mnie nie ściga, a nawet jak doścignie to nie ma mi co zabrać 😀

Nie muszę robić czegoś czego nie lubię i zaczęłam się naprawdę zastanawiać co sprawiało by mi radość a jednocześnie pozwalało zarobić na chleb.

I okazało się, że nie jest to większość z dotychczas wykonywanych przeze mnie całkiem dobrze płatnych i prestiżowych zawodów. A już na pewno nie te, które wybrałam głównie ze względu na pieniądze. A wiele radości mogę czerpać z przyjemności, za które nie muszę płacić bo są ogólnodostępne i jednocześnie bezcenne. W moim przypadku jest to las, śpiew ptaków, obecność przyjaciół i rodziny, taniec i śmiech.

Ale pustki na moim koncie dziś też rozumiem jako manifestację głęboko nieuświadomionego przekonania, którym chce się tutaj podzielić.

Zadałam Sobie dwa kluczowe pytania:

Co to znaczy mieć?

Jak ja się czuje kiedy “mam”?

  1. Można mieć bo się ciężko zarobi.

  2. Można mieć bo się dostaje.

Pierwszy koncept znamy wszyscy... Bez pracy nie ma kołaczy...Z nieba Ci nie spadnie...itp

To świetna ideologia wiary w “ustawienia” świata i rynku pracy ludzi, którzy będą ciężko pracować w systemie podporządkowanego “pracownika”. I nie staram się tutaj demonizować wszystkich osób pracujących na umowie o pracę. Na potrzebę opisu uogólniam, ale taki pracownik często boi się sięgnąć po więcej bo wydaje mu się że na świecie jest ograniczona liczba zasobów.


Wielu z nas wydaje się, że obfitość płynie tylko tym którzy:

  • Mieli świetny pomysł na biznes, zwłaszcza w dobie kryzysu na giełdzie trafili w nisze.

  • Mają super umiejętności interpersonalne, dyplomy prestiżowych uczelni i pną się po szczeblach drabiny korporacyjnej.

  • Mają bogatych rodziców lub znajomości.

  • Bardzo ciężko sobie na to zapracowali kosztem na przykład zaniedbania rodziny czy niepowodzeń w innych sferach życia.

Czy naprawdę warto w to wierzyć?

Nie przypadkiem u osób, które mają podobne przekonania często spotykam jednoczesną trudność z tym drugim


- przyjmowaniem.

Jak poznać kiedy ma się problem z przyjmowaniem?

Na pierwszy rzut to proste.

Będą to często reakcje na prezent w rodzaju:

oj nie trzeba było / tak mi głupio / po co się wykosztowywales/las?

Ale będą i bardziej ukryte formy. Wtedy problem z przyjmowaniem objawi się na przykład złością. Prezent się “nie spodoba”, wywoła dziwny dyskomfort.

Ale jeśli to prezent, czyli coś gdzie teoretycznie przecież wolni jesteśmy od oczekiwań to czemu złościć się że jest taki a nie inny?

A problem z przyjmowaniem, jakkolwiek by się nie objawiał odsłania głębokie, często nieuświadomione przekonanie, które brzmi


<ja nie zasługuję>.


Dotyczyć on może bardzo wielu sfer życia, nie tylko finansów.

Nie zasługuję na lepszy samochód, nie zasługuję na rodzinę, nie zasługuję na lepszą pensję.

Ale w kontekście pieniędzy - jeśli wierzysz w to że płyną one tylko tym, którzy wpisali się w jakieś “wymogi”, których Ty nie spełniasz, wchodzisz w rolę ofiary. Bo jakoś tak się składa. że Ci, którzy te wymogi “spełniają” jednocześnie:

...wierzą że mogą…

wiedzą że zasługują…

...każdemu z nas może płynąć .... bo

wszechświat ma nieograniczoną liczbę zasobów.

Większość bogatych ludzi z Robertem Kiyosakim na czele mówi, że koncept “ciężkiej pracy” to wielka pomyłka i źródło finansowej pułapki klasy średniej.

Paradoksalnie więc, jeśli wierzysz, że nie mając znajomości, bogatej rodziny czy wystarczającej urody nie możesz żyć w obfitości popatrz jaki sygnał wysyłasz do świata i ludzi?

:)

Jak zatem chcesz by w Twoim kierunku “płynęła” obfitość i pojawiło się to co jest dla Ciebie jej źródłem?


49 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

Głos serca, asertywność a emocje. Kiedy parę lat temu zaczynałam pracę nad sobą nigdy bym nie powiedziała, że jednym z wątków wiodących kozetki stanie sie moja nieumiejętność powiedzenia <nie>. Jak to